Wiecznie gruby, czyli o magicznym jojo


Walka z kilogramami osoby otyłej nie jest tak prosta, jak próbuje nam wmówić fit-społeczeństwo. Prawda jest taka że żadna osoba która od zawsze jest szczupła, pomimo wszelkich starań nie zrozumie tego "problemu". 


Nie mam zamiaru w tym wpisie atakować żadnej z stron, a przedstawić realia, czyli jak jest bez owijania w bawełnę. Jak zawsze tego typu wpisy, piszę opierając się o własne doświadczenie i własną niekończącą się walkę z tą upartą oponką 😉

Efekt jojo ?


Serio ? Kto to w ogóle wymyślił ? Robiłem re-search w sieci i za cholerę nie mogłem znaleźć autora, jeżeli wam się uda to dajcie znać w komentarzu.

Nie ma czegoś takiego jak mityczny efekt jojo przed którym trzęsą się wszystkie "grubaski" ( tak jestem jednym z nich 😢 ). To że przybieram na wadze  po okresie redukcyjnym jest czymś normalnym. Natomiast to że powracam do swojej starej wagi, to już tylko moja własna wina i mój wybór żywienia, a raczej powrót do niego. Cały ten cykl odchudzania i tycia, czyli powrót do startowej wagi ktoś nazwał efektem jojo

Czy da się wygrać z "jojo" ?

Ależ oczywiście ! Ale czy tobie się uda ? Szczerze ? Wątpię w to... co nie znaczy że jest to niewykonalne, ale nad wyraz trudne i ciężkie do utrzymania dla przeciętnej osoby. Dlatego też spora część osób odchudzających się powraca szybciej, bądź później do starej wagi.

Prawda jest taka że osoba otyła w 90% zawsze będzie otyła, tak dobrze czytasz. Grubas zawsze będzie grubasem, owszem możesz z tym walczyć i upierać się przy swoim i chwała ci za to, ale koniec końców i tak dopadnie cię chwila słabości i restart gotowy. Co również nie znaczy że mamy pogodzić się z tym faktem. Należy walczyć na tyle ile starczy nam samozaparcia i silnej woli, ale należy mieć tego świadomość że walka ta jest nierówna.

Wiecie co jest najgorsze ? Że budujemy swój pogląd na temat nas samych, naszej sylwetki, urody na wzorze innej osoby. Co drugi mężczyzna chciałby wyglądać jak Dwayne "The Rock" Johnson, czy płeć piękna chciała by być kolejną Ewą Chodakowską. Prawda jest taka  że nigdy nimi nie będziemy, każdy z nas jest inny. Cechują nas inne budowy ciała, inne uwarunkowania genetyczne, inne wzorce żywieniowe, treningowe. Jesteśmy po prostu innymi osobami. Niech oni nas inspirują swoimi osobami, ale nie kreują naszej wizji nas samych. Każdy z nas jest na swój sposób idealny i tego powinniśmy się trzymać.

Chcę wygrać ! Uda mi się ! 

Każdy tak mówi na początku, ale różnie zaczyna brzmieć ta pieśń po 2-3 miesiącach, a gdzie tam wieczność ? Opowiedz sobie na dwa proste pytania.

1. Czy jesteś w stanie już zawsze przeliczać kalorie ?
2. Czy jesteś w stanie już zawsze żyć aktywnie ?

Niby proste prawda ? Ale słowo zawsze zmienia punkt myślenia.

Jeżeli odpowiedź na którekolwiek z pytań jest przecząca, to wiedz że zaliczysz szybszy restart niż ci się wydaję.

Moim zdaniem nie da się, powtórzę jeszcze raz NIE DA SIĘ wygrać na stałe z nadwagą ! To że masz nadwagę nie wzięło się od wczoraj. Są tą sukcesywnie zbierane gramy tłuszczu które nazbierały się od najmłodszych lat. Można tu winić min złe wzorce żywnościowe wbijane do głowy przez naszych rodziców gdy byliśmy jeszcze dziećmi, które później ewoluowały w nasze własne zasady żywieniowe, którymi zresztą do wczoraj się kierowaliśmy. Jak i złe geny, zły typ sylwetki somatycznej i co nie bądź jeszcze !


Zatem jaka jest recepta ?

Idealnym rozwiązaniem było by zmienienie swoich nawyków żywieniowych, tylko jak już akapit wyżej napisałem. Jest to po trochu walka z wiatrakami, jeżeli przez ponad 20 lat jadłem jak jadłem, i nagle chce zmienić swój pogląd żywieniowy o 180 stopni. Mogę udawać że potrafię, ale to czy on się naprawdę zmienił, weryfikują chwile słabości. Niestety zarówno ja jak i większość osób oblewa ten test. Zatem nie łam się, nie jesteś SAM, JA też tak mam 😉

Póki trzymam tak zwaną michę, wszystko jest ok ! Wagę jak i ciało kreuję wobec własnych wytycznych, natomiast gdy tylko postanowię zrobić sobie przerwę od diety, waga jak i tłuszczyk podążają tylko w jednym kierunku ( niestety 😔). Jak już kiedyś pisałem każdy z nas ma własne słabości, moimi są słodycze, a więc chyba najbardziej przetworzona branża na ziemi, co za tym idzie tłuszcz+węgle w niekorzystnych proporcjach, które przy braku diety potęgują tycie.

Klucz do sukcesu 


Na koniec powtórzona recepta na sukces.
Nie ma innej rady, aby być w formie. Musimy dostarczać naszemu organizmowi odpowiednio zbilansowaną dietę wraz z regularną dawką aktywności. W każdym innym przypadku, tak dobrze myślisz... 

RESTART 😈


Życzę wszystkim walczącym wytrwałości i spełnienia własnych założeń. Pamiętajcie każdy z was jest wyjątkowy, nie zależnie od tego co twierdzi społeczeństwo. Grunt to akceptować siebie i przeć przez życie z uniesioną głową !



Pozdrawiam,
Michał


Brak komentarzy

Obsługiwane przez usługę Blogger.